Wsiadłam do pociągu, udzieliłam wywiadu, a potem przyjechała karetka
1️⃣ Wsiadłam do pociągu. 2️⃣ Zapozowałam do zdjęć na konferencji. 3️⃣ Udzieliłam wywiadu o biznesowym HR-rze.
A potem…przyjechała do mnie karetka, by wstrzykiwać mi leki dożylnie.
To wydarzyło się niedługo po zrobieniu zdjęcia, które widzisz u góry.
Na zewnątrz byłam fasadą spokoju i produktywności. W środku – organizmem na skraju wyczerpania.
Co ciekawe, emisja tego wywiadu nastąpiła dopiero rok po jego nagraniu. Kiedy otrzymałam do niego linki, nie wiedziałam, czy się nim dzielić. Wzdrygnęłam się, przypominając sobie tamten moment.
Bo przez lata traktowałam swoje ciało jak maszynę.
Maszyna miała być wydajna.
Zdobywać awanse. Budować firmę od zera.
🎯 12 godzin pracy przy biurku.
🎯 Prawie zero snu.
🎯 Jedzenie? Cokolwiek się napatoczyło.
A jak maszyna szwankowała – permanentny ból głowy, mięśni, stawów – to trzeba ją było “naprawić”.
Biegałam od lekarza do lekarza. Rzecz jasna w przerwach od pracy. Bo są rzeczy ważne i ważniejsze.
Wszyscy szukali choroby, której nie było.
Do dziś nie mogę uwierzyć w to, że żaden z nich nie zapytał:
🤔 „Jaki ma Pani tryb życia?”
🤔 „Ile Pani śpi?”
🤔 „Co Pani jadła na obiad?”
Po 15 minutach w gabinecie słyszałam to samo:
„Zdrowa, nie wymaga badań, leczeń”.
A ból zostawał. Doszło do tego, że dzień zaczynałam od garści leków przeciwbólowych, żeby w ogóle wstać z łóżka i odpalić komputer. Aż do dnia z karetką. Skumulowany stres. Tyle i aż tyle.
Zdjęcie na dole to ja, 6 miesięcy później. Co się zmieniło?
✅ Dieta – nie chorobliwe liczenie kalorii, a zwykłe planowanie posiłków, by mieć siłę i nie omdlewać z głodu).
✅ Odpoczynek planowany w kalendarzu tak samo skrupulatnie, jak praca dla klientów.
✅ Ćwiczenia – 10 tys. kroków i rozciąganie (czy mi się chciało? No pewnie, że nie. Czy czułam się po tym lepiej? Pewnie, że tak!).
✅ Dbałość o sen (koniec z wysiadywaniem do późna i zasypianiem przed TV).
Właśnie wtedy, podczas każdego wywiadu, słyszałam:
– „Nicole, ale Ty dobrze wyglądasz! Masz świetny czas”.
A gdy pytałam:
- „Chodzi ci o to, że jestem szczupła?”,
odpowiedź była zawsze ta sama:
- „Niezupełnie. Po prostu promieniejesz. Widać, że masz energię”.
Zrozumieli to szybciej ode mnie. Nie chodziło o wagę. Chodziło o ODZYSKANE ŻYCIE.
I dlatego odpowiadam na pytanie, które zawsze pada: „Czy było warto? Bo jednak to doprowadziło Cię tu, gdzie jesteś”.
Nie. Nie było.
Bo czym jest życie, z którego nie umiesz się cieszyć? Wygrane, które nie dają satysfakcji. Wakacje, na które Cię stać, ale nie masz na nie czasu.
Tamten „sukces” ze zdjęcia u góry, ten mój „szczyt”, był NAJGORSZYM czasem w moim życiu. I codziennie podejmuję małe decyzje, by do niego nie wracać.
Dlatego, gdybym miała przekazać Ci dziś tylko jedną, najważniejszą rzecz, nie mówiłabym o biznesie ani HR.
Powiedziałabym Ci tylko tyle:
Twoje ciało nie jest maszyną. Ono jest żywe. I ma cholernie kruchą granicę wytrzymałości.
👇 A Ty? Miałeś/miałaś w swoim życiu moment otrząśnięcia, który całkowicie je zmienił?
Powiązane artykuły
Wybieramy je w oparciu o kategorie i najnowsze publikacje na blogu.
Reaktywność kontra responsywność – odzyskaj kontrolę nad swoją odpowiedzią
✋ „Jeśli łatwo Cię urazić, łatwo Tobą manipulować". To jedna z ważniejszych lekcji, które warto przyswoić zarówno na etacie, na własnej działalności, ale też po prostu w życiu.
HR od kuchni – trudne sytuacje, o których rzadko się mówi głośno
💬 "Jesteście trochę jak gliniarze. Muszę udawać, że was lubię, chociaż wolałbym nigdy się do was nie odzywać. Z interakcji z HR em nie da się nic zyskać, a można stracić wszystko."…
Nieostry feedback i bias w ocenach pracowniczych
💬 „Trudny we współpracy". 💬 „Pewny siebie".